„Śmietnik sztuki“ ? Jacek Papla – Sfery wrażliwości – Obszary działalności

„Akt, martwa natura, pejzaż,
„śmietnik” artysty
niepotrzebny balast w twórczym rozwoju.
A jednak potrzebny i, jak się okazuje,
parafrazując słowa Stanisława Lema
niezbędny składnik, a właściwie podstawowy składnik rozwoju.
Mam szacunek dla postaw awangardowych,
doceniam potrzebę poszukiwań twórczych,
lecz pozwólcie mi być „śmieciem” sztuki,
bo tylko przy obopólnej akceptacji i wyrozumiałości
można wznieść się na wyższy stopień zrozumienia.”
                                                                              Jacek Papla
 
Działalność artystyczna Jacka Papli – bo to chyba określenie precyzyjniejsze i pełniejsze niż słowo twórczość – obejmuje kilka obszarów. Wynika to ściśle z jego przekonania o konieczności zakorzenienia sztuki w szerszym niż tylko koneserski kontekście odbiorców-współtworców. U podstaw tejże działalności leży wiara w pragmatyczne oddziaływanie sztuki i jej wysokie etyczne posłannictwo. Sztuka według jego definicji, to nie tylko sfera doznań estetycznych, lecz znacznie bardziej, kultura materiału oraz stymulowanie wrażliwości artystycznej. Efektem tego jest świadoma postawa wyrastająca z tradycji reformy sztuk i rzemiosł, a więc przekonanie o jedności sztuki użytkowej i wysokiej. Ma ona na celu eliminację brzydoty i tandety oraz kształtowanie estetyki codzienności.
Pochodną tej postawy jest wyjątkowy szacunek Jacka Papli dla pracy dydaktycznej. Przez dwadzieścia lat współpracował z poznańską Akademią Sztuk Pięknych, a od dziesięciu prowadzi pracownie sitodruku i grafiki edytorskiej w Instytucie Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Zielonogórskim. Zasadą pracy ze studentami jest dla niego przede wszystkim stopniowe, gruntowne wtajemniczanie w arkana rzemiosła. Relacje mistrz-uczeń pojmuje głównie jako wskazywanie drogi ku sprawności technicznej, będącej podstawą swobodnej artykulacji wewnętrznych przeżyć i estetycznych preferencji. To ona jest komunikowalna, to jej można nauczyć. Natchnienie, inspiracja i talent uznaje z kolei za subiektywne, trudne do przekazania elementy procesu twórczego.
Jacek Papla uznaje, iż dzieła sztuk wizualnych winny być na tyle wyraziste, by obywały się bez werbalnego komentarza, sam jednak nie stroni od autorefleksji, czego cennym przykładem jest esej autorski w katalogu z 2004 roku. W swych wypowiedziach na temat sztuki, zwłaszcza począwszy od wywiadu „Dama z widelcem” z połowy lat osiemdziesiątych, podkreśla z jednej strony nienormatywny i indywidualny charakter doznania estetycznego, z drugiej jednak ponadindywidualne znaczenie jej oddziaływania poprzez edukację i kształtowanie wzornictwa przemysłowego oraz estetyki codzienności. Postawę taką określić można ostrożnie jako post- bądź neopozytywistyczną, częściowo opozycyjną wobec romantycznej koncepcji artysty-demiurga i indywidualisty. Wyrasta ona zarówno z tradycji reformy sztuk i rzemiosł, jak i z etosu dydaktyka właśnie, w znaczeniu szerszym niż tylko odnoszonym do działań w murach uczelni artystycznych, dotyczącym bowiem szerokiej gamy działań prospołecznych, pokrewnych w pewnym sensie z „rzeźbą społeczną” Josefa Beuysa. Bardziej niż o komunikowanie określonej filozofii życia czy kanonów piękna, chodzi tu o nawiązanie kontaktu z odbiorcą, o inicjowanie interakcji i przekazanie inspiracji w sensie pozytywnej energii życiowej.
W tym kontekście istotnym obszarem działalności twórczej Jacka Papli jest, poza aktywnością stricte dydaktyczną stworzenie forum do dyskusji nad filmem, muzyką, literaturą i plastyką jakim było czasopismo „69” – „sześć na dziewięć”, które wydawał z własnych środków i dzięki bezinteresownej energii współpracowników w latach 1998-2002. Poszczególne, starannie dopracowane graficznie numery pisma poświęcone były w szczególności takim twórcom jak: Maciej Mańkowski, Antoni Zydroń, Andrzej Załecki, Grzegorz Marszałek czy Izabella Gustowska. Dla samego wydawcy, poza ideowym, istotny był tu także aspekt edytorski całego przedsięwzięcia. Później ujawnić się miał on także w wydawnictwach książkowych i seryjnych powstających według jego koncepcji. Należy do nich choćby „Biuletyn Instytutu Sztuk Pięknych” w Zielonej Górze czy podręcznik „Grafika warsztatowa” opublikowany w 2006 roku. W szerszym sensie aspiracje edytorskie realizuje prowadząc studio graficzne MJM w Poznaniu.
Właśnie w odniesieniu do tych obszarów działalności Jacka Papli, przy okazji wystawy jubileuszowej w 2004 roku Andrzej Haegenbarth określił go mianem „mistrza serigrafii i grafiki użytkowej”. Serigrafię i inne techniki plastyczne, także paramalarskie, artysta stosuje jednak nie tylko w sztuce użytkowej, lecz także w jednorazowych, osobistych realizacjach o wysokim ładunku emocjonalnym. Z nich to – z serii jego prac plastycznych i z werbalnego autokomentarza emanuje utopijna wręcz wiara w komunikowalność emocji i czegoś tak nieuchwytnego jak wrażliwość artystyczna. Znamienny jest tu także fakt, iż taka ich funkcja realizować się ma głównie za pośrednictwem pozornie zobiektywizowanego, zdepersonalizowanego niemal do maksimum medium artystycznego.
W swych realizacjach plastycznych Jacek Papla preferuje techniki graficzne, a wśród nich sitodruk. Mimo jego zasadniczej wierności temuż medium, stopniowo w jego twórczości nastąpiła ewolucja. Ostatnio coraz częściej wyraża się za pomocą techniki mieszanej, druku cyfrowego i sitodruku łącznie. „Myślę, że w tym zbitku technik jestem ‚prekursorem`. Szczerze mówiąc nie kojarzę osoby z naszego kręgu opisującej swe prace w ten sposób.” – wyznaje Jacek Papla w udzielonym niedawno wywiadzie.
Niekiedy sięga także po inne środki artystycznej ekspresji, jednak i wówczas swoistą bazą jest grafika. Zapytany o pozostałe dyscypliny jego artystycznych fascynacji, wskazuje na rysunek i malarstwo, zastrzegając jednak, iż to ostatnie wymaga większego dystansu i czasu. Dlatego też częściej wybiera raczej kolor w rysunku niż malarstwo z krwi i kości.
Na poziomie obrazowania w  jego twórczości Ryszard K. Przybylski dostrzega znamienne napięcie natura naturatanatura naturans. Pozorny obiektywizm starannie „kadrowanych” wycinków rzeczywistości przesycony jest tu bowiem emocjonalną i subiektywną ich interpretacją. „Kadrowanie” to słowo-klucz, którym artysta posługuje się w autokomentarzu do swych dokonań, uznając je za metodę selekcji zjawisk najbardziej istotnych oraz porządkowania świata, jego zdaniem pozbawionego granic. Prawo ramy jest zasadą jego wyborów artystycznych. To rama, wywodząca się z techniki dokumentacji fotograficznej, a ograniczona formatem realizowanych prac. Jest ona sposobem wskazywania na to, co w otaczającej rzeczywistości nietypowe, zaskakujące, zapomniane czy przeoczone. Wszystko tu dalekie jest od patosu i przerysowania, dobierane dyskretnie i starannie. Constans tej twórczości to inspiracja – człowiek i przyroda oraz wola dzielenia się z odbiorcą fascynacją, refleksją nad rzeczywistością i szeroko pojętą wrażliwością. To pragnienie transpozycji czegoś tak nieuchwytnego jak emocje i intymne spostrzeżenia czy przeżycia, na język plastycznych realizacji, a zarazem stawanie wobec problemu przekładu idei na płaszczyznę technicznej realizacji.

Dojrzałość artystyczną Jacek Papla postrzega w swobodnym operowaniu jak najbogatszym zestawem formalnych środków wyrazu, coraz to nowymi technikami i technologiami oraz w coraz wyższej świadomości sprawności manualnej. To wszystko ma być jego zdaniem szansą na uzyskanie efektów optycznych gwarantujących aprobatę szerokiego kręgu odbiorców. W tym kontekście podkreśla on, iż aktualny kierunek jego poszukiwań artystycznych pozostaje w pewnej opozycji do tego z początków jego twórczości. W sferze realizacji technicznej akcentuje świadomość wyraźnej różnicy miedzy tym, co preferował w początkowym okresie swej pracy z mediami plastycznymi, czyli czystego fotograficznego kadru bez autorskiej ingerencji, a coraz częściej objawiającą się w niej obecnie warstwą subiektywnego gestu.


Charakteryzując swe ostatnie dokonania artysta wskazuje na znaczące tytuły – „Poranek I”, „Poranek II”, „Poranek III” i dodaje: Jest taki czas między snem a dniem kiedy budząc się jesteśmy z własnymi myślami. Tyczą one rozmaitych spraw, jednak zawsze są one bardzo osobiste, angażujące nas bez reszty, na dobre i na złe. Moje ostatnie prace dotyczą tych dobrych. Wszystkie one są emocjonalnie ważne”.

Zapytany o stała cechę swych dotychczasowych wyborów twórczych, Jacek Papla deklaruje przeświadczenie o ekwiwalencji inspiracji i jej plastycznej wizualizacji. Jednocześnie jednak wskazuje na moment krytyczny, ujawniający się niekiedy w jego dziełach: „Stała cechą moich prac jest, jak myślę, zauważalna inspiracja – człowiek i otoczenie. I tu nie może być mowy o przewartościowaniach, jestem stały w przekonaniach, a one są pożywką dla twórczości. Nie dystansuję się wobec swoich prac, choć oczywiście są i takie których nie uznaję za spełnione, bardziej w sferze warsztatu niż idei. To właśnie warsztat prowadzi do klarownego przekazu idei i tu najwyraźniej ujawnia się problem, którym jest artystyczne niespełnienie.”
Wychodząc od koncepcji sztuki jako pamiętnika, „dziennika podróży”, sztuki jako kolekcjonowania i zatrzymywania chwil, począwszy od lat dziewięćdziesiątych, artysta – homo viator – waloryzuje „banał życia”, autoironiczne spostrzeżenia zaczerpnięte z codzienności, potoczności i sfery prywatnej. Czyni to choćby w cyklach „Pantoflarz”, „Całuśnicy” i „Weterani rocka”. Na podobnej zasadzie prezentuje dyskretne transformacje i montaż elektroniczny wycinków krajobrazu miejskiego. Służy to z jednej strony podejmowaniu gry ze schematycznym ich postrzeganiem i to zarówno w odniesieniu do turystycznego kanonu „miejsc do zwiedzania”, turystycznych zakątków, jak i nazbyt już oswojonych widoków z sąsiedztwa, z drugiej zaś stymulowaniu wyobraźni. Siłą jego jest wskazywanie na nietypowe elementy, a to dzięki precyzyjnemu doborowi kadrów. Taka „artystyczna interwencja” służyć ma łamaniu stereotypów postrzeżeniowych, usankcjonowanych nie tylko w sferze świadomości, lecz również i mimowolnych podświadomych ich wizualizacji. Zadanie wskazywania na nietypowość tego, co zwykło się traktować jako oczywiste, artysta traktuje nie jako dokumentację, lecz jako osobisty komentarz do przedstawianych zjawisk. Ich dostrzeżenie i wskazanie na nie jest wręcz powoływaniem do istnienia. Taki efekt wywołują choćby – posnaniensia – widokistarówki poznańskiej czy też inne cykle– bułgarski, wenecki, londyński i norweski. Dla przykładu, w tym ostatnim krajobraz kojarzony zwykle z chłodem i ostrym, pełnym kontrastów kolorytem, ukazany jest w okresie jakby najbardziej nietypowym, w trakcie upalnego lata, w czerwcu, emanującym skumulowaną siłą i skondensowaną energią. Z kolei widoki polskiego wybrzeża, bezkresne plaże Karwieńskich błot, przypominają pustynie czy rafy koralowe, a niekiedy wręcz krajobraz księżycowy.
W ostatnim czasie obok barw naturalnych w pracach Jacka Papli często pojawiają się także te antynaturalistyczne, „syntetyczne”, jak choćby złoty nadruk czy zjadliwa czerwień w cyklu na temat pór roku, w jednej z prac akcentująca monstrualne igły świeżych sosen. Jednocześnie coraz większa rolę odgrywać zaczyna format, niekiedy niemal monumentalny – osiągający nawet 200 x 300 cm.
Poproszony o  próbę podsumowania swego dotychczasowego œuvre, w autocharakterystyce swego ponad trzydziestoletniego dorobku, Jacek Papla stwierdza:Moje prace są próbą mówienia o rzeczach uniwersalnych językiem czytelnych obrazowych sformułowań, z jednej strony zobiektywizowanych przez kadr aparatu fotograficznego, a z drugiej zindywidualizowanych osobistym gestem, ekspresyjną wrażeniową ingerencją czy doborem kadru. Sądzę, że próbę czasu najlepiej zniosły cykle o największym zasobie osobistej ekspresji (np. prace „Oboje”, „Mafia”, „Całuśnicy”) oraz te, które starały się jak gdyby stanąć z boku i w plastycznym obrazowaniu wydają się być obiektywne, jednak z założenia mówią o sprawach uniwersalnych i stałych (np. „Moje, twoje, nasze“, „Ona“, „Jestem“). Te skrajne zestawy prac są, tak myślę dla mnie najważniejsze.W każdym z nich dla przedstawienia tego, co istotne, odwołałem się do techniki, najlepiej oddającej i podkreślającej to, co chciałem wyrazić.Chronologia też ma swoje znaczenie, a to ze względu na fakt, że doświadczenia życiowe nabywa się w czasie i trudno o głębszą refleksję przy zbyt „krótkiej” perspektywie.Krótko mówiąc – Jestem – zawsze, Oboje – wymaga czasu dla refleksji.”
 „Pozaestetyczne tęsknoty” i tradycyjne gatunki artystyczne, te „banały abecadła sztuki”, ten „śmietnik artysty”, jak je sam określa, artysta uznaje za fundament swej twórczości, zachowując przy tym szacunek dla postaw awangardowych.
We wczesnych pracach akcentował mechaniczne transformacje obrazu fotograficznego, uzyskiwane choćby przez rozbijanie go za pomocą rastrów czy grafizowanie, by z czasem stosując montaż elektroniczny zmierzać ku znakomitemu efektowi „naturalności” w istocie starannie skomponowanych prac. To właśnie w kompozycji i wyborze czy w zaakcentowaniu określonych motywów w jego pracach najwyraziściej ujawnia się pierwiastek osobisty i artystyczna inwencja.
Efekt pozornego obiektywizmu, na pierwszy rzut oka niezakłócony śladem kreatywnej obecności twórcy, na który od lat zwracają uwagę komentatorzy jego prac, oraz niezmienne inspiracje, to elementy, które od dawna determinują dorobek Jacka Papli. A jednak można tu wyraźnie dostrzec ewolucję jego postawy twórczej.
O ile w latach siedemdziesiątych, gdy jego ulubiony sitodruk, ledwie co awansował do rangi techniki artystycznej i już samo posługiwanie się nim było autodefinicją i deklaracją niemalże ideową, o tyle z czasem w jego pracach coraz wyraźniej pojawiają się elementy autorskiego gestu, elementy naddane, demaskujące i dookreślające osobowość twórcy. W początkach jego twórczości już samo sięganie po „młodą”, „awangardową” technikę uchodziło bowiem za autodeklarację, równoznaczną z eliminacją wszelkiej odręczności i niwelowaniem „anegdoty biograficznej”, monochromią pozornie obiektywnych obrazów, rozbitych jedynie mechanicznym rastrem. Obiektywizacja i zdanie się na przekaz z pozoru bezosobowy, dopuszczały jedynie margines inwencji w postaci doboru kadru, kompozycji – i rastra. To ograniczenie prowadziło jednak do znakomitych efektów w typie współczesnej vanitas.
Z czasem, w latach osiemdziesiątych, gdy sitodruk stał się oczywistością, ów neutralny, pełen zadumy i dystansu obraz, wzbogacony zostaje o metaforyczny, zakodowany komentarz na temat sytuacji społeczno-politycznej, element osobistego gestu i polichromię. Artysta stosuje nawet do osiemnastu barw w jednej pracy. Do procesu twórczego zaanektowany zostaje ślad ołówka, jako signum autentyzmu, dyskretne akcentowanie osobistego znaku.
Począwszy od lat dziewięćdziesiątych, proces ten ulega intensyfikacji. Dodatkowym elementem niekiedy wyrafinowanie poetyckiej kroniki codzienności, staje się kolor potęgujący ekspresję. Na poziomie techniki element ten wnoszą farby wodne i ołówek. Przyglądając się tej ewolucji w porządku retrospektywnym, wyeliminować należy przypadek. Jacek Papla przyznaje bowiem, że jeszcze w trakcie studiów artystycznych profesorowie sugerowali mu decyzję na dodatkową specjalizację malarską
Czym jest twórczość artystyczna Jacka Papli? Jaka jej definicja sprawdza się w odniesieniu do większości prac prezentujących galerię ludzi i miejsc? To balansowanie na granicy obiektywizmu i skrajnie osobistego, emocjonalnego przekazu, dosłowności i metafory. To tworzenie obrazów wolne od koturnowości, historycznego rekwizytorium i teatralnych dekoracji. To abstrahowanie do definiowania absolutu z odwołaniem do metod matematyki czy socjologii. W twórczości tej szczególną rolę odgrywa kategoria bezpośredniości komunikatu, jego autentyzmu, czytelności i prostoty, a nie patosu, ekwilibrystyki formalnej czy ryzykownych filozoficznych uzasadnień. Twórczość Jacka Papli to mówienie komunikatywnym obrazem i zaproszenie do rozmowy, to zaproszenie do kontaktu z naturą i ze sztuką postrzeganą w oryginale, tam, gdzie przemawia formatem, zapachem farby czy gestem malarskim.

Lidia Głuchowska